O bezpieczeństwie

Opublikowano w 12 kwietnia 2026 09:45

Kilka lat temu uczestniczyłam w bardzo intensywnym warsztatach. Po kilku dniach bycia w dużej otwartości, tuż przed spotkaniem „ze zwykłym światem”, myślałam o tym, jak wrócę?

Na spotkaniu zamykającym, zadałam zatem pytanie: czy mogę wrócić bezpiecznie?
Otrzymałam odpowiedź, że tak oczywiście.

Jednocześnie po chwili podszedł do mnie jeden z prowadzących i wyszeptał mi, że pytanie o bezpieczeństwo, to w gruncie rzeczy pytanie o to, czy można być bez pieczy.

Szukając bezpieczeństwa, wracałam pod kocyk, do tego co znane, czyli skontrolowane, ogarnięte, dostrzeżone. I myślałam, że to jest bezpieczeństwo właśnie. Że to miejsce, w którym mogę być sobą, bez obaw. Ale to było bycie sobą, na moich zasadach. Prze-kontrola, prze-odpowiedzialność. W efekcie ogromne zmęczenie.

Bezpieczne jako bez pieczy, czyli bez opieki, bez straży, bez tego, co zwykle trzyma nas w ryzach. Udało mi się odwrócić to zdanie. I poczuć je na swój sposób i teraz opisać.

Myliłam, że bezpieczeństwo wynika właśnie z pieczy, czyli kontroli, zasad, czyjejś czujności.

Spojrzałam odwrotnie. Może to, co najbardziej bezpieczne, jest tym, co już nie potrzebuje nadzoru?

Co jest tak dobrze osadzone w rzeczywistości, że nie musi być pilnowane?

Jak balansowanie.

Zaufanie, które nie potrzebuje sprawdzania.

Zaufanie do swojego gruntu.

Bezpiecznie, bez pieczy czyli to może samotnie? Coś, co miało być chronione, zostało samo. I znajduje sposób, by przetrwać. Samotnie i trwa, tak bardzo w gruncie, że nie potrzebuje prze-opieki, prze-odpowiedzialnosci i prze-kontroli.

Coś we mnie jest już bezpieczne i nie potrzebuje pieczy, niezależne i samodzielne.

To coś, czego się nie wstydzę pokazać światu, integracja wewnętrznego dualizmu. Jak zawsze jest to droga, ale kwitną na niej kwiaty a drzewa rodzą owoce.

Serdeczności

Ewa

Ocena: 5 gwiazdek
1 głos

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador