Za nami pierwsza edycja warsztatów „Przyłóż ucho do swojego źródła”.
I zostało ze mną jedno słowo.
A właściwie zmiana jednego słowa.
Zamiast: poróbmy.
Powiedziałyśmy: pobądźmy.
I poczułam, jak wiele jest w tej drobnej zmianie.
Bo tak często nawet rozwój zamieniamy w zadanie.
Trzeba coś przepracować.
Zrozumieć.
Odkryć.
Zmienić.
Zrobić kolejny krok.
A może czasem nic nie trzeba.
Może wystarczy pobyć.
Przy sobie.
Przy tym, co właśnie jest.
Przy ciszy, której zwykle nie dajemy dojść do głosu.
Bez muszenia.
Bez poprawiania siebie.
Bez oczekiwania, że z tego spotkania ze sobą musi coś natychmiast wyniknąć.
Bo czasem właśnie wtedy, kiedy przestajemy tak bardzo robić, zaczynamy naprawdę być.
I może lekkość nie pojawia się wtedy, kiedy życie staje się łatwe.
Może pojawia się wtedy, kiedy przestajemy siebie popychać.
Dodaj komentarz
Komentarze